Ciąża to niewątpliwie czas wyjątkowy. Zmienia się ciało kobiety, funkcjonowanie jej organizmu, poziom hormonów. Zmienia się nawet jej styl życia.

    Ciążę inaczej nazywa się stanem błogosławionym, gdzie błogosławiony oznacza pomyślny, chwalebny, zbawienny; lub być przy nadziei, gdzie uznaje się, że nadzieja jest uczuciem pozytywnym. Używa się też sformułowania „radosne oczekiwanie”. Wszystkie te określenia są optymistyczne, a o samej kobiecie w ciąży nie raz mówi się, że w ciąży wygląda kwitnąco albo że ciąża jej służy.  


 


    Kiedy widzimy kobietę w ciąży często jej gratulujemy, ustępujemy miejsca w autobusie i przepuszczamy w kolejce. Ba! „Dbamy” nawet o jej stan psychiczny mówiąc – nie denerwuj się, bo zaszkodzisz dziecku, nie płacz, bo będziesz mieć marudne dziecko. Tylko czy to jest faktycznie dbanie o jej komfort psychiczny? Powszechnie w żartach się nawet uważa, że jak kobieta jest w ciąży płaczliwa, to na pewno przez hormony. Za każdym razem, więc bagatelizuje się tak naprawdę uczucia i myśli kobiety w ciąży, a zamiast wsparcia funduje się jej poczucie winy. A przecież obojętnie czy ciąża jest planowana czy nieplanowana, czy wyczekiwana, a może jest niespodzianką, to zawsze wiążą się z nią emocje, zarówno te pozytywne, jak i „negatywne”. 

  

    W czasach, gdy rządzą social media bardzo ciężko jest nam pokazać tę naszą „gorszą” stronę. Tę, która nie pasuje do pięknego i uśmiechniętego instagramowego świata. Dotyczy to także ciąży. Widzimy tam uśmiechnięte kobiety, szczęśliwe celebrytki z ciążowym brzuszkiem w pięknej sukni z sesji (i nie zrozumcie mnie źle – nie mam nic przeciwko sesjom i radości z powodu ciąży). Ale co jeśli wcale nie jest tak różowo, a nas ciąża nie cieszy i zdjęcia szczęśliwych przyszłych mam wzbudzają w nas jeszcze większe wyrzuty sumienia? No bo jest ze mną coś nie tak skoro nie tryskam radością! I jak taka przyszła mama nie cieszy się, bo męczą ją mdłości albo ciąża niekoniecznie rozwija się prawidłowo, to jeszcze takiej kobiecie dajemy przyzwolenie na te „złe” emocje, ale jeśli kobieta fizycznie czuje się bardzo dobrze to wręcz jest zbrodnią, że nie jest przeszczęśliwa z powodu tego cudownego stanu. A emocje i myśli, jakie mogą towarzyszyć przyszłej mamie mogą być przeróżne. Bo ciąża to nie tylko pięknie zaokrąglony brzuszek i to nie tylko urocze elementy wyprawki, i oprócz mdłości, zgagi, nietrzymania moczu, zaparć, wzdęć czy również bezsenności, to także różne pojawiające się w głowie natrętne obawy. Bo 9 miesiąc ciąży to nie jest koniec (jak określił mój ginekolog), ale to jest dopiero początek. Początek nowego, nieznanego, a to może przytłaczać. 

 

    I chcę Ci powiedzieć droga kobieto, że to jest normalne, że możesz bać się porodu, bólu, zmęczenia. To normalne, że może być Ci smutno, że zmienia się Twoje życie. To normalne, że czujesz strach i martwisz się czy Twoje dziecko będzie zdrowe, czy Ty będziesz dobrą matką i czy sobie poradzisz w nowej roli. To też w zupełności normalne, że masz poczucie winy kiedy płakałaś, bo mama lub teściowa nie raz mówiły Ci, że przecież Twój płacz i stres szkodzą dziecku. I teraz boisz się, że jak coś będzie nie tak z dzieckiem, to oznaczałoby to Twoją winę. Również normalne jest to, że czujesz złość, bo nie możesz zasnąć, gdyż zawsze zasypiałaś tylko na brzuchu lub że nie możesz zjeść ulubionego jogurtu, bo męczy Cię po nim zgaga. Kobieto, masz prawo do tych emocji! Masz prawo do smutku, strachu, lęku, złości, poczucia winy i te emocje nie czynią z Ciebie potwora. Nie oznaczają też, że się nie nadajesz do nowej roli czy, że ten Maluszek na Ciebie nie zasługuje. Droga kobieto jeśli tęsknisz za czasami kiedy nie byłaś w ciąży, że może żałujesz, to też nie oznacza, że jesteś strasznym człowiekiem. Nawet, gdy z jakichś powodów planujesz oddać dziecko – to również nie oznacza, że jesteś złą kobietą bez serca, bo być może to właśnie najlepsze, co możesz zrobić w tej sytuacji.

    Droga kobieto chcę Ci powiedzieć, że w ciąży nie musisz tryskać energią, entuzjazmem czy codziennie pokazywać swojego ciążowego brzuszka. Nie musisz „pierdzieć tęczą” i zachwycać się każdym kopnięciem :) Uważam, że właśnie przez brak powszechnego przyzwolenia na te trudne emocje i myśli jakie mogą towarzyszyć ciężarnym wzrasta liczba wystąpienia depresji (oczywiście to jedno z). I proszę mnie źle nie zrozumieć – nie zabraniam nikomu wstawiać zdjęć brzuszka i cieszenia się, bo ktoś może się źle poczuć. Nie – jeśli masz ochotę – dziel się swoim szczęściem publicznie. Mi chodzi o to, że to też jest normalne, że druga kobieta wcale nie będzie się tak cieszyć tym nowym stanem. I zarówno jedna sytuacja, jak i druga jest ok.! 


 

     I o ile coraz bardziej rozpowszechniona jest profilaktyka depresji poporodowej, to nadal zbyt mało mówi się o depresji w ciąży. A szacuje się, że na depresję cierpi aż 12-19 % ciężarnych (i to są przypadki znane!) i najczęściej atakuje kobiety  w I i III trymestrze*. (W I trymestrze, gdyż kobieta może mieć różne emocje po dowiedzeniu się, że jest w ciąży i w III trymestrze, bo wtedy jest coraz bliżej porodu.) Teoretycznie od 2019 roku zmieniły się przepisy dotyczące opieki okołoporodowej i lekarz ginekolog lub położna powinni przeprowadzić kobiecie test pod kątem depresji. Test taki powinien być przeprowadzony dwukrotnie – między 14 a 19 tygodniem ciąży oraz miedzy 34 a 37 tygodniem*. Piszę teoretycznie, gdyż ja będąc w ciąży takiego testu nie miałam przeprowadzanego. Ani razu…

    Ciąża jest sytuacją nową (nawet kolejna ciąża), towarzyszy jej wiele zmian, a przez to jest wydarzeniem stresującym. Dwóch psychiatrów Thomas Holmes i Richard Rahe opracowali listę 44 najbardziej stresujących wydarzeń życiowych. Każdej z sytuacji przypisali konkretną ilość jednostek stresowych. Ciąża znalazła się na 12 miejscu z 40 punktami**.  To jest naprawdę bardzo wysokie miejsce. Dlatego nie bagatelizujmy uczuć i myśli jakie towarzyszą ciężarnej. Droga przyszła mamo, jeśli nie radzisz sobie ze swoimi emocjami, odczuwasz ciągłe przygnębienie – to nie muszą być hormony! – skontaktuj się ze specjalistą (psycholog, psychoterapeuta, psychiatra), powiedz o tym położnej, lekarzowi lub komuś bliskiemu. Drogi partnerze, przyszła babciu, dziadku, ciociu… jeśli zauważyliście, że Wasza ciężarna izoluje się, jest stale przygnębiona, straciła zainteresowanie rzeczami, które wcześniej ją cieszyły – to nie zawsze jest wina jej odmiennego stanu – to może być depresja! 

    Dlatego zamiast oceniać – wspierajmy, zamiast udzielać rad – wysłuchajmy…

 

     Poniżej znajduje się link do testu na depresję:

https://przystanekmama.copernicus.gda.pl/test-dla-mam/

 

    A jak było u Was? Jakie miałyście emocje i myśli w ciąży? Czy Wy miałyście robione testy na depresję w ciąży? Uważacie, że za mało mówi się o depresji w ciąży? 

 

* (źródło: https://przystanekmama.copernicus.gda.pl/depresja-w-ciazy/) 

** (źródło: https://zwierciadlo.pl/psychologia/skala-stresu-wg-thomasa-holmesa-i-richarda-rahe)

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czym są skoki rozwojowe?

Recenzja książki "Potęga obecności"