Recenzja książki "Potęga obecności"


Dzisiaj bardzo mocno chciałam polecić Wam książkę „Potęgę obecności” Daniela J. Siegal’a i Tiny Payne Bryson’a wydawnictwa Mamania. 


Z racji tego, że jestem miłośniczką teorii więzi, pamiętam, że jak tylko zobaczyłam tę książkę na facebooku i przeczytałam podtytuł – „Jak obecność rodziców wpływa na to, kim stają się nasze dzieci i kształtuje rozwój ich mózgów” to pomyślałam: „O, super! Musze koniecznie to przeczytać”. Tak, też zrobiłam. 
Jako psycholog dziecięcy chciałabym polecić tę książkę rodzicom i wszystkich osobom pracującym z dziećmi, ale także każdej osobie, która interesuje się rozwojem osobistym. Czytając kolejne strony zauważyłam, że jest to nie tylko wspaniała lektura dla osób, które na co dzień spotykają się z dziećmi, ale także dla osób, które chciałyby wspierać, dostrzegać i rozumieć swoje wewnętrzne dziecko.  Ukojone i dostrzeżone wewnętrzne dziecko, to zdrowy i pewny dorosły. Dzięki zaopiekowanemu wewnętrznemu dziecku, będziemy tez mogli lepiej zająć się dziećmi, z którymi na co dzień spotykamy. Dlatego, jeśli komuś jest bliski ten termin to naprawdę polecam „Potęgę obecności”. 
Co jeszcze urzekło mnie w tej książce? Solidna i przystępna porcja wiedzy na temat stylów przywiązania. Jak wspominałam, teoria więzi są mi bardzo bliska, a dodatkowo pisałam o nich swoją pracę magisterską (trochę czasu nad nią spędziłam :)). Jednak teoria pisana w tej książce jest bardzo przyjazna i zrozumiała nawet dla osoby, która nigdy nie spotkała się z tą teorią.
Osoby pracujące z dziećmi spotykają się z takimi, które bardzo pragną naszej uwagi, robią wszystko by być zauważone. Myślę, że każdy, choć raz spotkał się z takim dzieckiem. Mówiąc o tym rodzicom często słyszymy: „Ale przecież ja przy nim jestem i on ma moją uwagę!” Hmmm tylko uwaga – uwadze nierówna. 

Autorzy tej książki bardzo słusznie zauważyli, że dziecko, aby czuć się dobrze ze swoimi bliskimi powinno być:
- bezpieczne (również psychicznie!),
- dostrzeżone (a nie tylko zobaczone czy jeszcze gorzej - obserwowane!),
- ukojone (przytuleniem, obecnością, a nie słowami: „Nic się nie stało”)
-  i pewne (czyli miało poczucie swojej wewnętrznej pewności). 
Autorzy pocieszają, że nie trzeba być idealnym rodzicem, ważne jest tylko to, by zrozumieć te cztery filary. 
Gdybym miała pisać o ważnych i interesujących fragmentach tej książki, to przepisałabym całą książkę, a to chyba nie o to chodzi :). Dlatego naprawdę, z całego serca polecam. Idealna lektura na czasy kwarantanny i nie tylko, a w dodatku napisana przyjaznym językiem, który szybko się „wchłania”. Znajdziecie tu wiele ciekawych historii, strategii postępowania, które są poparte przykładami. Nie jest to typowy poradnik, po których staniecie się idealnymi osobami, którzy zawsze idealnie postępują w kontakcie z dzieckiem. Staniecie się za to dorosłymi, którzy będą bardziej świadomi niż wcześniej i będą wiedzieć czym jest obecność. 
Jak piszą sami autorzy: „Napisaliśmy tę książkę dla wszystkich niedoskonałych rodziców, którzy z całego serca kochają swoje dzieci.” 

Zainteresowani?


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czym są skoki rozwojowe?